poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Moja tofucznica


Nie ma jednego dobrego przepisu na tofucznicę, ile osób tyle wersji. Wiadomo zawsze można coś u kogoś podpatrzeć i się wzorować ale nigdy nie wychodzi tak samo. Nie wiem jak to jest, że jednym się udaje za pierwszym razem bez żadnego  wysiłku a niektórzy poprostu nie potrafią i choćby się mocno starali i robili wszystko co do grama według przepisu to i tak wyjdzie przesolona?
Jak to jest? Niestety nie wiem. Ale chce Wam dzisiaj powiedzieć jak wygląda moja tofucznica i jak ją zrobić. Nie chodzi tu tylko o składniki i idealne proporcje. Dla mnie to sniadanie, które się celebruje (jestem z tych co jedzą ją tylko na śniadanie) i istnieje duże prawdopodobieństwo, że to "sniadanie" odbywa się właściwie już w porze obiadowej.
Chcecie znać przepis na tofucznicę idealną? Idźcie do lasu, zdejmijcie buty i poczujcie mech, poczujcie ziarenka piasku, które lekko muskają wasze stopy, zastanówcie się czym pachnie powietrze i jakie dźwięki słyszycie, popatrzcie pod nogi, poprostu się rozejrzyjcie. Weźcie psa na spacer, znajomą, przyjaciela, lub idźcie sami. Cieszcie się ostatkami lata! Doświadczacie to. A potem wróćcie do domu, zjedzcie pyszne sniadanie i zachowajcie te pozytywną energię na resztę dnia dla siebie i ludzi których spotkacie.
                                                       Dobrego dnia !
 
           Składniki

- garść kurek
- 2 cebule
- ząbek czosnku
- kostka tofu (180g)
- szczypta czarnej soli
- szczypta czarnego pieprzu
- szczypta kurkumy
- 2 szczypty curry
- odrobina oleju do podsmażenia cebulki


       Przygotowanie :

1. Cebulkę kroimy dowolnie w piórka lub w kostkę i wrzucamy na patelnię (z olejem),
2. Przyniesione z lasu kurki myjemy, kroimy i jak cebula już się lekko przyrumieni to dorzucamy grzyby na patelnię,
3. Solimy czarną solą i czekamy aż kurki puszcza wodę, gdy tak się stanie wrzucamy wcześniej roztarte na drobniusio w misce tofu,
4. Doprawiamy resztą przypraw i przeciskamy czosnek przez praskę, wszystko mieszamy i jeszcze 3min podsmażamy razem.
                               I gotowe.  



Osobiście uważam, że z jednej kostki tofu powstaje porcja dla dwóch osób, więc po co jeść w samotności? Bo nic tak nie smakuje jak dobre towarzystwo! No chyba, że ktoś jest bardzo głodny. Polecam jednak zaprosić znajomych na śniadanie, to bardzo miły początek dnia. Do tego zapach kawy.. mmm!
Oczywiście żeby było ładniej można dodać jeszcze szczypiorek, ale możecie tam wrzucić cokolwiek wymyślicie, spróbujcie! A może właśnie to stworzy Waszą tofucznice idealna?


sobota, 10 czerwca 2017

lody!

Ostatnio trochę oszalałam i nie umiem się powstrzymać, mogę je jeść na śniadanie obiad i kolację! Przepis wydaje się banalny i oczywisty ale spróbujcie a też się zakochacie!
Cudowne uzupełnienie kalorii po porannym treningu, wspaniałe żeby zjadać w samotne wieczory do filmu i absolutnie fantastyczne na obiad, bo czemu nie? Prawda?
LODY, LODY, LODY!
Na samym początku mojej wegańskiej drogi często mi się zdarzało, że ludzie mi współczuli z powodów dla mnie nie uzasadnionych. I własnie lody są jednym z takich powodów, bo ja przecież jestem taka biedna, mogę jeść tylko sorbety i to też nie wszystkie... ojojoj jaka biedna. Fakt, że w Trójmieście brak wegańskich opcji daje się we znaki troszkę podczas wyjść ze znajomymi, ale po co wychodzić jak można znajomych zaprosić do siebie?
I pomyśleć że obecna dieta tej biednej dziewczyny składa się głównie z lodów i... pizzy i jeszcze do tego wszystkiego nie odbija się to na rozmiarze spodni!
Łapcie przepis, póki pogoda sprzyja takiemu obżarstwu!
Najłatwiejsze rozwiązania są najlepsze.


LODY BANANOWE

Składniki: 
(porcja dla jednej osoby)

  • 3 zamrożone banany (oczywiście mrozimy bez skórki)
  • 2 łyżki karobu
  • 5-6 daktyli
  • 70 ml mleka roślinnego lub wody kokosowej
  • 2 łyżki masła orzechowego lub garść orzeszków ziemnych 
+ nasiona chia, morwa biała, ziarna kakao... na dobrą sprawę na co tylko macie ochotę i akurat jest w domu
+ gorąco polecam z wiśniami!!!

Sposób przygotowania: 

  1. Wszystkie składniki wrzucamy do blendera i bziummm! 
  2. Przekładamy do miseczki, posypujemy dodatkami i gotowe! 
  3. * jeśli macie ochotę na lody na patyku wtedy taką świeżo zblędowaną masę trzeba szybko przełożyć do pojemniczków i wbić w nie patyczek, ja mam taki zestaw do robienia takich lodów z Ikea i przeważnie robię troszkę więcej masy i część z niej traktuję własnie w ten sposób i zjadam później
Smacznego!



niedziela, 28 maja 2017

Botwinka!

Zupy, zupy, zupy!!!!
Uwielbiam!
Moim zdaniem są idealne na każdą porę roku, wspaniale nawadniają i napełniają nasze brzuszki.
I właśnie dlatego chcę Wam pokazać jak łatwo można zrobić coś pysznego bez nadmiernego wysiłku, bo teraz pogoda nas tak rozpieszcza, że nie ma co stać długo w kuchni!
Pewnie już wszyscy wiecie bo pisałam o tym nie raz, uwielbiam buraczki, chyba w każdej postaci! Tak jak ziemniaczki zresztą, no ale wracając do buraczków - nie dość ze są pyszne to są również bardzo zdrowe i ich regularne spożywanie (przez co najmniej miesiąc) może poprawić odczuwalnie nasze samopoczucie np. podczas biegania ale nie tylko! Ja uważam, że warto! Ale to już sami oceńcie i koniecznie dajcie znać. Dodam jeszcze, że dzieje się tak ze względu na zawartą w nich sporą ilość azotanów, które w naszym organizmie są przekształcane na drodze kilku reakcji w tlenki azotu - które to poprawiają metabolizm mięśni i regulują pracę obwodowego układu nerwowego, ale to jeszcze nie wszystko są odpowiedzialne również za obronę organizmu przed patogenami, bakteriami i rozszerzają światło/przekrój naczyń krwionośnych a co za tym idzie cały nasz organizm pracuje wydajniej bo jest lepiej i szybciej zaopatrywany jest w tlen każdy zakamarek naszego ciała!
Tyle dobrego w jednej roślinie, to na prawdę niesamowite!



BOTWINKA  



Składniki: 


  • 1/2 kg ziemniaków,
  • 2 pęczki botwinki 
  • 2 marchewki,
  • seler naciowy,
  • 1 cebula,
  • 2-3

    ząbki czosnku,
  • 3 łyżki płatków drożdżowych,
  • 1 łyżka sosu sojowego,
  • pieprz, sól, majeranek, j 
  • około 1 i 1/2 l wody
  • 1-2 buraki
  • '1/2 l zakwasu buraczanego lub 1/4 l soku z kiszonej kapusty

Sposób przygotowania: 

  1. Obieramy ziemniaki marchewkę i wraz z selerem i cebulą kroimy w kostkę. 
  2. Do garnka wrzucamy cebulę i przesmażamy około 5-7 min, dodajemy resztę warzyw i przypraw następnie przesmażamy wszystko razem jeszcze około 5 min.
  3. Po upływie tego czasu dosypujemy płatki drożdżowe i mieszamy tak, żeby oblepiły wszystko co do tej pory znalazło się w garnku. 
  4. Zalewamy wodą tak aby cała zawartość była pod jej powierzchnią i gotujemy około 15 minut. 
  5. Po upływie tego czasu do blendera wlewamy około 200 ml powstałego w garnku wywaru i blendujemy z obranym buraczkiem lub dwoma na gładką masę, którą łączymy z resztą.
  6. Botwinkę kroimy dowolnie i również wrzucamy do całości, gotujemy mniej więcej 20 minut. 
  7. Jak wszystko będzie miękkie to już pozostaje tylko wlać zakwas lub sok z kapusty i zagotować.

Smacznego!

Moim zdaniem jest to wspaniała zupa na upały bo na zimno smakuje równie wspaniale jak na ciepło!

sobota, 13 maja 2017

Sos serowy!

No dobra trochę oszukałam tym tytułem, nie będzie w sosie sera. Ostatnio odkryłam najłatwiejszy , najszybszy i w ogóle naj sposób na uzyskanie kremowej konsystencji, cudownego głębokiego smaku i to bardzo, bardzo szybko i tanio. Wiec nie ma na co czekać i szybciutko się z Wami nim dzielę!


SOS "SEROWY"

Składniki: 

  • 1 opakowanie mrożonej zupy kalafiorowej (do tej pory używałam tej z lidla, biedronki i hortexa - wszystkie sprawdzają się świetnie) 
  • 1/2 szklanki płatków drożdżowych
  • 2 łyżki sosu sojowego 
  • 2 ząbki czosnku
  • pieprz
  • zioła prowansalskie lub jakieś inne (opcjonalnie)

Sposób przygotowania: 

  1. Zupę wrzucamy do garnka, zalewamy wodą tylko tak żeby przykryła wszystkie składniki.
  2. Gotujemy do czasu aż wszystko będzie miękkie (około 20 minut)
  3. Dodajemy resztę składników i blędujemy na gładką masę 

I gotowe! 



Prawda, że proste, szybkie i przyjemne ?
Sosik nadaję się do natchosów, makaronu, lasagne. 
Tutaj ogranicza Was już tylko Wasza wyobraźnia! 

Smacznego!

niedziela, 26 marca 2017

Jak zrobić tak, żeby nic się nie marnowało...?

Przepis na to ciacho podbija serca absolutnie wszystkich, którzy je próbowali i nie koniecznie byli to weganie, a powiem nawet więcej w dużej mierze nie byli to nawet wegetarianie. Za każdym razem wychodzi trochę inaczej, ale uważam, że i to jest w nim fantastyczne - mniej więcej wiesz czego się spodziewać bo robiłaś/eś je już wiele razy jednak kiedy kroisz pierwszy kawałek okazuje się co na prawdę udało się wyczarować tym razem. Dałam tutaj na górę borówki bo wyglądają fenomenalnie na czekoladowym tle ale równie piękne i pyszne będą jakiekolwiek inne owoce, zrobicie tak jak lubicie. To ciacho jest tak niesamowite, że wybrałam własnie je żeby wziąć tym przepisem udział w konkursie Marty Dymek "Twoja zielona rewolucja", wyniki już niebawem, może będziecie mogli mnie zobaczyć w jednym z odcinków jej programu, na co nie ukrywam liczę. Ale mało tego jest to również jeden z przepisów, który zdecydowałam się pokazać i wykorzystać podczas sesji zdjęciowej, łączącej moje dwie pasje. Od strony tej kuchennej już mnie zdążyliście trochę poznać, ale oprócz gotowania mam jeszcze inne zainteresowania. Dziękuję bardzo za całą sesję przyjemną atmosferę i ciepłe słowa wspaniałemu fotografowi Andrzejowi, wyniki naszej współpracy możecie obejrzeć na jego blogu i moim instagramie

Zachęcam Was do eksperymentowania, pamiętajcie, że wystarczy zmienić mały szczegół a danie nabiera waszego wspaniałego charakteru, wytłoczyny wcale nie muszą być po soku marchewkowym, spróbujcie też wersje np. z burakami a krem na górze nie musi być czekoladowy tylko dajmy na to waniliowy, nie musicie wyciskać swojego mleka, możecie użyć kupnego. Możecie zmienić wszystko a ja i tak będę szczęśliwa jeśli uda mi się kogoś zainspirować. 
Więc uzbroić się w fartuchy, i do dzieła! 

RECYCLINGOWE CIASTO CZEKOLADOWE

Składniki:
            Ciasto:


  • 1/2 kg wytłoczyn z soku marchewkowego
  • 1/2 kg wytłoczyn z mleka kokosowego
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • łyżeczka cynamonu
  • łyżeczka goździków mielonych
  • 50 g czekolady
  • 70 g mleka kokosowego
  • 30 g oleju kokosowego
  • 2 łyżeczki agaru
  • 4 łyżki syropu klonowego

    Krem:
  • 2 czubate łyżki kakao
  • 2 kostki tofu (360 g)
  • 250 g czekolady
  • 400 g mleka kokosowego
  • sok z 1/2 pomarańczy
  • borówki na samą górę do dekoracji


Sposób przygotowania: 

1. Olej kokosowy, syrop klonowy, agar, mleko kokosowe mieszamy w rondelku, zagotowujemy i odstawiamy na 
3-4 minuty,
2. Wszystkie pozostałe składniki na ciasto dokładnie mieszamy, łączymy z zawartością rondelka i przekładamy do wysmarowanej olejem kokosowym lub wyłożonej papierem do pieczenia formy. 
2. Pieczemy 35-40 min w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza.
3.W tym czasie możemy już zacząć przygotowywać krem. Tofu blendujemy na gładką masę razem z sokiem z pomarańczy.
4. Do rondelka wlewamy mleko kokosowe i 2 łyżeczki agaru, zagotowujemy i około 2 min utrzymujemy wrzenie.
5. Zestawiamy rondelek z gazu i dodajemy jeszcze pokruszoną czekoladę aby się rozpuściła (możemy troszkę pomieszać co jakiś czas) 
6. Gdy czekolada się rozpuści całkowicie to łączymy ze sobą obie masy i wylewamy na wierzch ciasta. 
7. Dekorujemy borówkami i czekamy aż stężeje/wystygnie. 


Smacznego!
  

sobota, 18 marca 2017

Pieczone placuszki gryczane z cukinią.

Coś niesamowitego, jak zawsze prosto, szybko i przyjemnie. Najbardziej uwielbiam dania jednogarnkowe bo właściwie robią się same i nie trzeba dużo myć jak już jest po wszystkim (jeden garnek), bo kto lubi zmywać? Ale takie pieczone cuda o których chcę Wam dziś opowiedzieć też mają coś wspólnego z wspomnianymi wcześniej jednogarnkowymi daniami, a mianowicie robią się same, kasza gotuje się sama, mieszamy z resztą składników, wstawiamy do piekarnika i znów możemy sobie iść powiesić pranie lub poczytać książkę, a właściwie możecie iść zrobić cokolwiek chcecie bo o to właśnie tu chodzi! Żeby jeść zdrowo, smacznie, wegańsko i nie urobić się po pachy, bo przecież jest jeszcze masa innych rzeczy do robienia w domu poza gotowaniem lub w pracy, może jakiś sport, to wszystko wymaga czasu. A oszczędzając go w kuchni możemy go wykorzystać gdzieś indziej. Absolutnie pyszne, wspaniałe żeby jeść na ciepło w domu z pastą z avocado ale również wyśmienite żeby zjeść na zimno lub wziąć ze sobą na wynos, mało tego sprawdzają się też jako zamiennik chleba, także można śmiało smarować je humusem i przystrajać ogórkami. Zaciekawieni? Opcji jest wiele, ale Wy na pewno znajdziecie swoją ulubioną, koniecznie dajcie znać jaką.


 PIECZONE PLACUSZKI GRYCZANE Z CUKINIĄ

Składniki:
  • 250 g kaszy gryczanej białej nie palonej
  • 50 g pestek słonecznika 
  • 1 cukinia
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 cebuli
  • pieprz, sól, majeranek, kumin, papryka słodka


Sposób przygotowywania: 
  1.  Kaszę płuczemy i gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. 
  2.  Cukinię i cebulę ścieramy na tarce.
  3. Pestki słonecznika prażymy na suchej patelni. 
  4. Kiedy kasza się ugotuje, blędujemy ją ( ale nie musi być bardzo dokładnie) 
  5. Wszystkie składniki łączymy ze sobą. 
  6. Formujemy placki na papierze do pieczenia, skraplamy je lekko z wierzchu olejem i wkładamy do nagrzanego do 180 stopni Celcjusza piekarnika i pieczemy około 30 -35 minut (aż się zarumienią)


niedziela, 12 marca 2017

Kopytko..

Kopytka to coś co ewidentnie za mną chodziło od dłuższego czasu, problem polegał jedynie na tym, że zanim ziemniaki nagotowane na kopytka zdążyły wystygnąć to już ich nie było.Znacie to "wezmę tylko jednego"? No i cały sęk w tym, że u mnie na jednym się nie kończy NIGDY. Ziemniak to jest TO warzywo bez, którego nie wyobrażam sobie swojej kuchni ( przynajmniej w obecnej chwili ). Przepis jest tak prosty, że już chyba łatwiej się nie da, a efekt? Powalający! Wszystkie składniki potrzebne do zrobienia kopytek  ( jeśli nie jesteście takimi ziemniakożercami jak ja ) na pewno zawsze mamcie w domu. Można je jeść jako główne danie lub po prostu jako dodatek do kotletów, gulaszy, z sosem, z bułką tartą jak tylko Wam się podoba, jedni lubą na słodko inni na słono no i ja własnie wolę na słono. Co tu dużo pisać są absolutnie pyszne, szybkie, nie trzeba brudzić dużo naczyń żeby je zrobić. Jak dla mnie danie ideał! W poniższym przepisie użyłam batatów ale mogą to być każde ziemniaki.

Batatowe kopytka

Składniki: 




  • 1/2 kg ugotowanych lub upieczonych słodkich ziemniaków
  • 4 łyżki stołowe mąki
  • sól, czosnek granulowany 
Sposób przygotowania: 

  1. Ziemniaki tłuczemy widelcem lub przeciskamy przez praskę. 
  2. Łączymy z pozostałymi składnikami ( jeśli ciasto lepi się do rąk należy dodać więcej mąki) 
  3. W rękach rolujemy wałeczki z powstałej masy a następnie kroimy pod kątem żeby powstały kopytka. 
  4. Wrzucamy je na wrzątek i gotujemy około 1-2 minut, aż do momentu wypłynięcia na powierzchnię. 
Smacznego !