środa, 13 grudnia 2017

kiszenie kapusty

Krótko zwięźle i na temat! Nie mam dużo do gadania bo i roboty jest mało, ale się opłaca! Przeszło Wam kiedyś przez myśl żeby samemu ukisić kapuchę? To bardzo łatwe! Kiedy będzie lepsza okazja żeby spróbować jak nie na święta? Które aż z daleka pachną kapustą. Pierogi z kapustą, kapusta z grochem, bigos, kapusta zasmażana ... Wszędzie kapusta i kapusta! Spróbujcie! A, tylko ostrzegam jak jej spróbujcie już raczej nie będziecie chcieli jeść sklepowej. Jeśli chcecie zdążyć ukisić kapustę jeszcze przed świętami musicie zacząć już teraz! Dodatkowo to wspaniałe ćwiczenie cierpliwości i mały test planowania, tak aby wszystko było gotowe w odpowiednim czasie.





KISZONA KAPUSTA  

 Składniki:

  • główka kapusty
  • marchewka
  • ząbek czosnku lub łyżeczka suszonego 
  • płaska łyżeczka suszonego kminku 
  • 4 łyżki soli


Sposób przygotowania:


  1.  Kapustę szatkujemy na możliwie drobno.
  2. Marchewkę ścieramy na tarce i wszystko wrzucamy do naczynia w którym będzie się kisiła.
  3. Dodajemy przyprawy, sól teraz musimy to ubić, ja użyłam do tego wałka ale tłuczek lub rączka noża też się nada. 
  4. Gnieciemy kapustę tak długo aż puści soki i wtedy przykrywamy ja talerzykiem i dociskamy butelką napełnioną wodą aby obciążyć talerzyk.
  5. Co dwa dni ściągamy talerzyk i mieszamy po czym znowu dociskamy porządnie. 
  6. Po 7-14 dniach nasza kapusta jest gotowa. Żeby ją dłużej przechowywać trzeba ją schować do lodówki i zatrzymać proces fermentacji. 
Długość kiszenia zależy od tego jak kwaśna ma być Wasza kapusta, najlepiej po prostu jej próbować. 



Ważne żeby cała kapusta była mocno dociśnięta i nic nie pływało po powierzchni bo spleśnieje. 



 Smacznego! 


czwartek, 30 listopada 2017

jarzynowa jak u mamy


Mamy już pierwszy grudnia!
 Ja nie wiem jak to się stało i kiedy ten czas tak przyśpieszył. Ale kalendarz nie kłamie, a to oznacza, że czas na świąteczne przepisy! Sałatka jarzynowa najbardziej kojarzy mi się ze wspólnym siedzeniem przy dużym stole i podawaniem sobie misek z rąk do rąk. Czas świątecznych przygotowań, planowanie prezentów, przepisów, list zakupowych właśnie się rozpoczął. Pierwsze o czym pomyślałam to właśni ta sałatka! Jeśli nie wierzycie, zróbcie ją jeszcze przed wigilią i spróbujcie! Moim zdaniem smakuje dokładnie tak jak ta, którą robiła mi mama. Jarzynowa to wspaniały sposób na wykorzystanie gotowanych warzyw korzeniowych dzięki którym otrzymujemy pyszny i aromatyczny bulion. Wywar taki może być podstawą wielu zup, chyba wszyscy się ze mną zgodzą, że na wigilię obowiązkowo musi być barszcz, a jak już barszcz to najlepiej z uszkami, o albo pierogi z kapustą i grzybami!
Mmmm.... rozmarzyłam się trochę, ale to już jest chyba temat na inny wpis.




SAŁATKA JARZYNOWA 

Składniki: 

  • 2 ugotowane marchewki 
  • 2 ugotowane ziemniaki
  • 1 kwaśne jabłko
  • 2 kiszone ogórki
  • kawałek 15 cm selera naciowego lub kawałek ugotowanego selera korzeniowego
  • kawałek 10 cm pora  
  • 1 puszka zielonego groszku
  • 1/2 paczki hummusu klasycznego (ja używam tego z lidla)
  • 2-3 łyżeczki musztardy
  • 1 płaska łyżeczka czarnej soli 
  • 1 łyżeczka cukru
  • pieprz
Sposób przygotowywania: 
  1. Marchewki, ziemniaki, jabłko, ogórki, seler i por kroimy w drobną kostkę i wrzucamy do dużej miski. 
  2. Dodajemy groszek i resztę składników.
  3. Doprawiamy pieprzem, ewentualnie dodajemy jeszcze trochę czarnej soli. 
  4. Odstawiamy do przegryzienia się na noc.
Smacznego!
Gwarantuję, że goście nawet się nie zorientują, że to jest wegańskie! 
To jest proporcja składników na miskę sałatki dla 4 osób na jeden posiłek, wiec jeśli wasza rodzina liczy więcej albo po prostu jesteście łasuszkami to możecie podwoić, potroić...itd. ilość składników. 

wtorek, 28 listopada 2017

Kurkumowe latte!

Ostatnio podzieliłam się z Wami przepisem na drożdżówkę, a jak ciasto, to do niego kawa! Ale czy na pewno? Może warto wybrać coś bardziej odżywczego, nie odwadniającego, rozgrzewającego ale równie pysznego? Nie mówię, że już na zawsze ale raz na jakiś czas przyda się odmiana, chyba nie tylko ja tak uważam? O pozytywnych właściwościach kurkumy było już chyba w każdej gazecie, co jakiś czas internet się budzi i trąbi, że jest przeciwrakowa i uzdrawiająca. A ja po prostu uwielbiam jej kolor i smak! Lekko ostra ale nie za intensywna. Już niewielka jej ilość potrafi zupełnie zmienić estetykę dania. A może tak na prawdę lubię ją tylko dlatego, że tak dobrze dogaduje się z dynią? 
 A propos, spróbujcie dodać do tego podstawowego przepisu jeszcze łyżeczkę puree z dyni, satysfakcja gwarantowana! 
Napisałam poniżej "przypraw korzennych" i wypisałam co przez to rozumiem, ale jeśli nie lubicie którejś z nich to pomińcie je. Ja robię swoją własną mieszankę takich przypraw, przydaje się potem do pierniczków, ciast marchewkowych, do posypania kawy, czasem dodaję ją też do owsianki albo lodów. Uważam, że warto jest pokombinować samemu bo to nie jest dużo roboty a zdecydowanie efekt jest odczuwalny! Zachęcam Was więc do eksperymentów, jeśli uznacie, że czegoś jest za dużo wystarczy dodać więcej innych składników dla równowagi. Do uzyskania tej idealnej proporcji w moim przypadku jest to: 2 części cynamonu, 1 część goździków, 1 część imbiru, 1/2 części karadmonu i 1/4 części gałki muszkatołowej. No czasem mam smaka to sypnę trochę więcej cynamonu, a jak czuje, że coś mnie bierze to dodaje jeszcze imbiru.
Koniecznie spróbujcie, to idealny napój zarówno na długie zimowe wieczory z książką jak i na spotkania przy cieście z rodziną lub znajomymi! 






KURKUMOWE LATTE 


Składniki: 

  • szklanka mleka roślinnego (ja użyłam sojowego, ale każdy ma swoje ulubione) 
  • 1 płaska łyżeczka kurkumy 
  • 1 płaska łyżeczka przypraw korzennych (cynamon, imbir, goździki, kardamon, gałka muszkatołowa) 
  • 1 łyżeczka syropu klonowego (jeśli używacie słodzonego mleka roślinnego to pomińcie ten składnik)


Sposób przygotowania: 

  1. Podgrzewamy mleko w rondelku. 
  2. Gdy z garnka zacznie parować dodajemy resztę składników i zaczynamy ubijać trzepaczką lub używamy spieniacza do mleka.
  3. Przelewamy do kubeczka/filiżanki i delektujemy się rozgrzewającym napojem! 

Smacznego! 


sobota, 18 listopada 2017

Wegańska drożdżówka z dynią.

Dla tych którzy jeszcze nie wiedzą, ogłaszam : UWAGA, UWAGA! Mamy sezon na dynię!
O! I jeszcze to: dynia jest cudowna! 
A gdy dodamy ją do ciasta drożdżowego sprawia, że staje się ono bardziej aksamitne, puszyste, po prostu fenomenalne!
Nie ma na co czekać! Moją ulubioną wersją jest ta ze śliwkami lub wiśniami, dlatego napisałam w przepisie, żebyście użyli własnie ich, ale z powodzeniem możecie też użyć: malin, jagód, borówek, gruszek, porzeczek, agrestu i co tylko Wam przyjdzie do głowy. Istnieje też opcja jeśli nie chcecie pomijać owoców a nie macie ich w domu lub w sklepie były tylko brzydkie i ich nie kupiliście to można ciasto posmarować dżemem lub powidłami i wtedy zasypać to kruszonką (opcja awaryjna ale też pyszna, zapewnia odrobinkę wilgoci dla równowagi). Inaczej będzie trochę sucha. Kurkuma jest przeciwzapalna i ma cudowny kolor, w połączeniu z dynią powstaje coś niesamowitego.  Jest to chyba jeden z bardziej absorbujących przepisów na moim blogu, wreszcie coś innego niż "wrzuć do garnka wymieszaj i czekaj, aż będzie pyszne", ale nie bójcie się to nadal nie jest mocno skomplikowane i przy odrobinie uwagi wyjdzie każdemu, wystarczy spróbować.
Gwarantuję, że jak zrobicie raz to już wpadliście! 
Mam nadzieję, że jeszcze Wam się dynie nie przejadła. 
Próbujcie! 




DROŻDŻÓWKA Z DYNIĄ 

Składniki: 
Ciasto:

  • 400g upieczonej dyni hokkaido
  • 350g mleka roślinnego
  • 50g cukru
  • 40g drożdży
  • 25g oleju roślinnego
  • 600g mąki przennej
Kruszonka:
  • 50g mąki przennej
  • 50g drożdży
  • 15-25 g oleju roślinnego
  • płaska łyżeczka kurkumy
  • 1/2 łyżeczki przypraw korzennych
śliwki lub wiśnie 


Sposób przygotowywania: 

  1. Drożdże rozcieramy łyżką w misce z cukrem, aż się rozpuszczą i powstanie słodka ciecz. 
  2. Upieczoną dynię blendujemy z mlekiem roślinnym i odrobinę ogrzewamy (chyba, że dynia była ciepła)
  3. Łączymy ze sobą dynię z mlekiem i ciecz drożdżową, odstawiamy na około 15 minut.
  4. Kiedy masa zacznie się pienić dodajemy ją do dużej miski razem z resztą składników, mieszamy, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na około 30 minut. 
  5. Kiedy czekamy, aż ciasto wyrośnie kroimy owoce i robimy kruszonkę : wszystkie składniki po prostu ugniatamy ze sobą palcami. 
  6. Jak ciasto wyrośnie trzeba uderzyć w nie mocno, zaciśniętą pięścią, jeszcze raz wyrobić (czasem trzeba w tym momencie dodać jeszcze trochę mąki) i przełożyć do formy wysmarowanej olejem lub wyłożonej papierem do pieczenia. 
  7. Na cieście układamy owoce i zasypujemy je kruszonką, wstawiamy do nagrzanego piekarnika nastawionego na 190 stopni i pieczemy przez 35-45 minut. 
Jak się upiecze nie wyciągajcie go od razu z piekarnika bo opadnie, najlepiej uchylić drzwiczki i zaczekać 10 minut, dopiero wtedy wyciągnąć. Najlepiej też oczywiście poczekać z krojeniem aż wystygnie! Wiem, wiem to strasznie trudne, ale możemy też potraktować to jako wspaniałe ćwiczenie cierpliwości.  
A jeśli chodzi o dynię to kroję ją w kostkę i piekę około 15-20 minut w 180 stopniach i tak powstaje dynia pieczona
A no i ja się stosuję do zasady, że jak pracuję z drożdżami to wszystkie okna w domu muszą być zamknięte żeby ich nie przewiało, może to nie potrzebne jednak moja mama tak robiła to i ja tak robię i tyle. 


Smacznego!

wtorek, 7 listopada 2017

CHLEB.

Ostatnio wstałam rano i miałam ogromną ochotę na tofucznicę z chlebkiem lub chociażby kanapkę, ale okazało się, że w domu pieczywa brak a na dodatek mamy 1 listopada i wszystkie sklepy są zamknięte. A więc nadarzyła się wspaniała okazja, żeby zrobić chleb samemu! Słońce, zachęcało do wyjścia na dwór, wybrałam więc, chyba naprawdę najłatwiejszy i najmniej angażujący przepis. Łatwiej i szybciej się już po prostu nie da! Gwarantuję, że wyjdzie każdemu. A co dalej i co jeść na takim chlebie?  Wszystko! Ja ostatnio najbardziej lubię z avocado i świeżym ogórkiem, czas jednak coś zmienić bo sezon już nie ten. Chyba pora na hummus z dynią.
No nic, najpierw zróbmy ten chleb, do dzieła!










SZYBKI CHLEB BEZ MĄKI

Składniki: 
  • 50g pokruszonych migdały
  • 150g płatków owsianych 
  • 50g zmielonego siemiania lnianego 
  • 50g całego siemienia lnianego
  • 100g nasion słonecznika 
  • garść pestek dynii*
  • 3 łyżki chia*
  • 3 łyżki zmielonych nasion konopi 
  • jedna podsmażona cebulka *
  • przyprawy: czosnek suszony, kminek, majeranek, sól, pieprz
  • garść suszonych śliwek 
  • garść suszonej żurawiny 
  • 250ml ciepłej wody
  • 3 łyżki oleju rzepakowego 
  • łyżka syropu daktylowego 
Sposób przygotowania: 
  1. Wszystkie suche składniki mieszamy ze sobą w dużej misce (włącznie z cebulką)* 
  2. Wodę, olej, syrop mieszamy energicznie i dodajemy do reszty składników. 
  3. Mieszamy razem kilka minut i odstawiamy na godzinę do dwóch. 
  4. Po upływie tego czasu wykładamy formę papierem do pieczenia i przekładamy do niej namoczoną masę. 
  5. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez około godzię. 


Najlepiej kroić go dopiero gdy całkiem wystygnie, ale uprzedzam Was nie łatwo wytrzymać tyle czasu kiedy on tak cudownie pachnie. 
Powodzenia!


Smacznego!


środa, 1 listopada 2017

Zupa z dynią i soczewicą

Myślę, że dynia zasłużyła sobie na coś więcej niż marne skojarzenie z halloween. Jest absolutnie wspaniała zarówno na słodko jak i na słono! można z niej zrobić desery, dania obiadowe i właśnie zupy, może być dodatkiem ale może też grać główną rolę. Gdy jest upieczona to z powodzeniem sprawdza się jako zamiennik chleba i udaje, że nim jest schowana pod hummusem i świeżym ogórkiem. Ale już kilka łyżek puree może uratować np. kiepsko zblendowany i mdły hummus. Taka mała dynia a tyle zastosowań czemu ma się kojarzyć tylko z dekoracjami. Inspirujmy się, czerpmy, korzystajmy póki jest na nią sezon. Pakujmy w słoiki, pieczmy i mroźmy, róbmy zapasy bo potem już jej z nami nie będzie. Delektujmy się jej smakiem i podziwiajmy piękny kolor! Ma w sobie dużo witaminy A i bardzo mało kalorii!




ZUPA Z DYNIĄ I SOCZEWICĄ


Składniki: 

  • 2 marchewki 
  • 2 garście jarmużu
  • 3/4 szklanki czerwonej lub żółtej soczewicy 
  • garść suszonych śliwek 
  • średniej wielkości dynia hokkaido pokrojona w kostkę i upieczona
  • 1-2 łyżki oleju
  • 3 łyżki passaty pomidorowej lub 1 łyżka przecieru pomidorowego
Przyprawy: 
  • 1/2 łyżeczki kminku 
  • 1 czubata łyżka curry 
  • papryka wędzona
  • ziele angielskie
  • liść laurowy 
  • kurkuma
  • czosnek granulowany 
  • płatki drożdżowe 
  • odrobinka chilli 

Sposób przygotowania:
  1.  Marchewki kroimy, wrzucamy do garnka i zalewamy kolo 1,5-2l wody, dodajemy liść laurowy i ziele angielskie, gotujemy około 15 minut. 
  2. Jak marchew zrobi się lekko miękka to dodajemy resztę składników ( jarmuż, suszone śliwki, soczewicę i upieczoną dynię ) i gotujemy około 20 minut na wolnym ogniu. 
  3. W tym czasie możemy sobie przygotować przyprawy i podsmażyć je na 1-2 łyżkach oleju tak, żeby pachniało nimi w całym domu! Potem trzeba do rondelka/patelni na której to się działo dolać łyżkę zupy, przecier pomidorowy i zamieszać, jeszcze moment zagotować wszystko razem i wlać całość do garnka z zupą.
Najlepszy efekt uzyskamy, gdy wszystko się jeszcze raz razem zagotuje, troszkę postoi i przegryzie, można dodać jeszcze opcjonalnie łyżkę sosu sojowego jeśli brakuje Wam trochę soli w tym wszystkim. 
Pamiętajcie, żeby dobrze oczyścić jarmuż z łodyg bo są gorzkie i niedobre.
No i oczywiście żeby opłukać soczewicę z pyłu zanim dodacie ją do garnka! 


 Smacznego!


czwartek, 26 października 2017

Jarmushowa!

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to najwyższy czas! Nie no, każdy moment będzie dobry żeby zaprosić Jarmush do swojej codzienności. Ale po co zwlekać? Zrób to teraz! Przygarnij go! Jeszcze nigdy nie było to takie łatwe, jeszcze nigdy nie było to takie smaczne! Ale właściwie zawsze było zdrowe.  Koniec z przemycaniem go w koktajlach, koniec z wrzucaniem go miedzy inne intensywniejsze warzywa i owoce, koniec z tym wszystkim! Od tej chwili pokochacie go w całej okazałości, takiego jakim jest i będziecie chcieli, żeby był na obiad codziennie, no ewentualnie co drugi dzień a na dodatek odgrywał w nim główną rolę!

Och, dość już chamskiej reklamyyy! 

A tak na poważnie jarmuż jeść warto, najlepiej na surowo i najlepiej codziennie,  pamiętać musimy tylko żeby usunąć z niego twarde łodygi bo są gorzkie i nie smaczne. Ten przepis był moim ostatnim posiłkiem przed podróżą, obiad w cudownym towarzystwie złożony z samych pożywnych składników i do tego PRZE-PYSZ-NY, czy mogło być lepiej? Nie nie mogło! To był wspaniały czas i idealne pożegnanie z Trójmiastem, myślałam o tym jedzeniu i to nie tylko podczas nieobecności. Dziękuję, że mogłam tego spróbować! I chciałabym, żeby każdy mógł doświadczyć tego co ja. 
Także bierzcie Jarmush do domu i róbcie, próbujcie, kombinujcie i dzielcie się z innymi zdrowym i smacznym jedzeniem, uśmiechem i pozytywną energią !
Czy jesteście gotowi zmienić swoje życie? 
Bo od teraz Jarmuż to życie! 
Do dzieła!!!


p. JARMUŻOWA 




Składniki: 

  • paczka jarmużu (około 200g)
  • 2 garście kapusty kiszonej 
  • 2 łyżeczki musztardy 
  • 2 łyżeczki syropu klonowego / masła orzechowego
  • płatki drożdżowe (opcjonalnie )

Sposób przygotowania: 

  1. Wsypujemy jarmuż do miski, sprawdzamy czy nie ma łodyg (chyba, że robimy z ryneczkowego jarmużu to wtedy w tym punkcie trzeba go po prostu oskubać ) 
  2. Dodajemy musztardę i syrop lub masło, a następnie odprężamy się i relaksujemy wmasowując to wszystko w jarmuż 
  3. Dodajemy kapustę kiszoną i masujemy dalej,
  4. Gdy wszystko będzie już rozmasowane możemy przystąpić do jedzenia! 




Smacznego! 

W oryginalnym przepisie jest masło orzechowe, jednak ja zaobserwowałam, że od jakiegoś czasu czuję się troszkę ciężko po orzechach wiec zaczęłam kombinować. Ale jeśli nie macie podobnych objawów to gorąco zachęcam do wypróbowania obu opcji. I oczywiście koniecznie dajcie znać!