czwartek, 26 kwietnia 2018

PadThai!

Ten przepis powstał dość spontanicznie, po prostu miałam ochotę na pad thai i zaczęłam szukać co mam akurat w domu, co by się nadało. Wyczarowałam to! Zasmakowało tak, że przez 3 dni z rzędu jedliśmy na obiad. Roboty samej w sobie nie jest dużo coś między 15 a 20 minut, zależy jak grubo pokroimy tofu i jaki makaron kupimy. Makarony są na prawdę różne, na każdym jest dokładnie napisane jak go przygotować, do tradycyjnego Pad Thai-a używa się ryżowych wstążek ale ja już robiłam ten sam przepis na nitkach ryżowych albo nawet na takich cieniutkich niteczkach z fasoli mung i białka grochu i też było pyszne. Myślę, że tutaj możecie się troszkę pobawić a zarazem też poznać po prostu te makarony. Składniki takie jak chilli lub olej sezamowy zaznaczyłam gwiazdką bo nie są one konieczne, pamiętajcie też, że zawsze w razie co zamiast świeżego chilli możecie dodać np. troszkę suszonego do sosu. A i jeszcze uważajcie z tą solą, w tradycyjnym Pad Thai-u jest jajko, ja jajek nie jem dlatego tylko troszkę delikatnie z góry pruszę kala namak, ale sos sojowy też jest słony więc ostrożnie.




WEGAŃSKI PAD THAI


Składniki: 
  • 1 opakowanie - 200g makaronu ryżowego
  • 1 kostka tofu
  • 1 marchewka
  • kiełki fasoli mung
  • 1 łyżka oleju
  • chilli*
  • imbir świeży lub marynowany
                Sos:
    • 1 łyżka cukru (najlepiej kokosowy)
    • 10 łyżek sosu sojowego
    • 1/2 łyżeczki papryki wędzonej
    • 1/2 łyżeczki pieprzu
    • 3 ząbki czosnku
             Na górę:
    • pęczek zielonej cebulki dymki lub 10cm pora 
    • 1 limonka 
    • garść kolendry
    • szczypta czarnej soli
    • garść orzeszków ziemnych 
    • po kilka kropel na talerz oleju sezamowego*

Sposób przygotowania: 

  1. Makaron przyrządzamy według instrukcji na opakowaniu.
  2. Tofu kroimy w kostkę, marchewkę w zapałki a czosnek siekamy jak najdrobniej.
  3. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju
  4. Na gorący olej wrzucamy tofu, czekamy 3-4 minutki aż się zarumieni i dorzucamy marchewkę, jeśli zdecydowaliśmy się jeszcze na chilli to też jest ten moment żeby je dodać.
  5. W tym czasie możemy przygotować sos - po prostu wszystkie składniki mieszamy dokładnie ze sobą w miseczce.
  6. Na patelnię wrzucamy makaron i zalewamy wszystko sosem, porządnie mieszamy, przykrywamy i zostawiamy na kilka chwil.
  7. Dodatki: kolendrę i cebulkę dymkę lub pora siekamy, orzeszki troszkę rozdrabniamy ja je tłukę w moździerzu, limonkę kroimy na ćwiartki.
  8. Wykładamy na talerz, najpierw makaron z patelni a potem posypujemy ile chcemy wszystkim co przygotowaliśmy. 
  9. Przed samym zjedzeniem skrapiamy limonką i pałaszujemy! 





Smacznego! 

czwartek, 19 kwietnia 2018

Buraczane kimchi!

Bardzo zdrowe, jak wszystkie kiszonki, genialne dla naszego układu pokarmowego ale też dla immunologicznego! Działa trochę jak syrop z cebuli, który robiła mi moja mama gdy jako dziecko byłam chora. Szybko stawia na nogi, idealne na ten okres kiedy niby już ciepło i lato ale tak na prawdę trochę wieje i w jednej chwili pocimy a równocześnie nas obwiewa. O tym, dlaczego warto jeść buraczki w każdej postaci pisałam już tutaj, dodam jeszcze tylko, że jedzenie buraczków również odczuwalnie poprawia wydolność organizmu. A jeżeli chodzi o smak to jest trochę ostre, trochę kwaśne a dzięki burakowi i marchewce również słodkie! Po prostu FENOMENALNE.
Sprawdzi się genialnie do sałatki z jarmużu, ale też totalnie polecam tak po prostu zwyczajnie z puree ziemniaczanym! 




























 BURACZKOWE KIMCHI

Składniki:




  • 1 duży lub dwa małe buraki
  • 1 kapusta pekińska
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 marchewka
  • 1 łyżka cukru 
  • 1 łyżeczka papryki wędzonej
  • 5 łyżek sosu sojowego 
  • 2 łyżki mąki ryżowej*
  • kawałek imbiru
  • 300ml wody
  • 1 świeże chilli lub 1 łyżeczka suszonego
  • 5 łyżek soli + woda

Sposób przygotowania:

  1. Najpierw kroję kapustę na drobno zasypuję solą zalewam wodą, tak żeby cała kapusta była przykryta dociskam mocno talerzykiem i odstawiam na jakieś 1.5h ale może być też dłużej.
  2. Zabieramy się za pastę, cukier i mąkę ryżową* zagotowuję w 300ml wody aż zacznie gęstnieć i odstawiamy do ostygnięcia.
  3. Marchewkę i buraka obieram a portem ścieram na tarce o grubych oczkach.
  4. W blenderze miksuję sos sojowy, czosnek, cebulę, paprykę wędzoną, chilli i imbir. Dodaję do tego jeszcze przestudzony kleik ryżowy i blenduję jeszcze raz. 
  5. Odcedzam kapustę ze słonej wody i ją płuczę.
  6. Startą marchewkę i buraka najpierw dokładnie łączę z pastą, a potem dodaje do kapusty i porządnie wmasowywuję. 
  7. Na końcu całą masę przekładam do słoika, zakręcam(chociaż tak na prawdę jestem zwolenniczką tych wielorazowych słoików zamykanych klamrą z gumką) i zostawiam na blacie w kuchni 2-3dni. Najlepiej sprawdzić czy już jest dla nas odpowiednio kwaśne. 
  8. Jak uzyskamy nasz ulubiony poziom kwaśności to chowamy do lodówki i zjadamy w ciągu 2 tygodni, chociaż gwarantuję, że jak spróbujecie to szybko zjecie. 
*Ja po prostu wsypuję do młynka do kawy dwie łyżki ryżu i mielę, nie kupuję specjalnie mąki ryżowej. 



Ja się zakochałam i jak tylko jeden słoik zaczyna mi się kończyć to już szybciutko pędzę do sklepu, kupuję kapustę pekińską i nastawiam następny. 


piątek, 13 kwietnia 2018

Bezmięsne ala' mięsne bolognese

Łatwo szybko wygodnie! 
Miałam wczoraj spokojny dzień zajmowania się domem, jestem już co prawda po fazie wiosennych porządków. Bo jakoś tak nie wypada, żeby cieplutkie słońce wpadało przez brudne okna, prawda? I żeby odbijało się od brudnej podłogi. No więc poszłam wczoraj na powolny spacer z psem, wróciłam, wykąpałam się, leniwie troszkę czytając książkę, troszkę leżąc na kanapie wycisnęłam i wypiłam sok (4 marchewki, 2 jabłka, pietruszka, seler naciowy i dwie pomarańcze), nastawiłam wstążki marchewki do kiszenia, wszystko to nagrałam, posiałam kiełki, zasadziłam natkę pietruszki, wskoczyłam na matę, odrobiłam swoje zadania domowe zadane przez moją nauczycielkę do czasu następnych wspólnych zajęć/następnej praktyki. Wszystko działo się tak leniwie i spokojnie, moja głowa dryfowała gdzieś w obłokach i zupełnie straciłam rachubę czasu.
No i nagle, z błogiego lenistwa wyrwał mnie SMS  - "Zaraz bd wracał". Och! Jakto? Z tego wszystkiego zapomniałam, że obiecałam zrobić obiad! Mało tego nie zaplanowałam wcześniej nawet mniej więcej tego co chciałabym/co mogłabym przygotować, czy trzeba coś dokupić? Nie, nie,na zakupy też nie poszłam, nie miałam już na to czasu! Zamknęłam za to na chwilę oczy, skoncentrowałam się zlokalizowałam szafkę, otworzyłam ją i... pomysł spadł na mnie i to całkiem dosłownie! Hah. Wiecie jak to jest kiedy ciągniecie za rączkę a tu nagle bach, granulat sojowy ląduje na waszej głowie (miałam szczęście, że to był tylko granulat a nie np. butelka sosu sojowego, albo kg kaszy... ooo myślę w sumie, że najgorsze byłoby otwarte opakowanie cukru, albo mąki). No więc dobrze, niech będzie robimy granulat! Szybko sprawdziłam czy jest makaron(znalazłam bezglutenowy), każdy makaron jest dobry, użyjcie taki jaki najbardziej lubicie, ja po prostu taki miałam. A i jak gotuję nitki to wrzucając do wrzątku łamię je na pół, żeby potem się łatwiej jadło. No i dobrze, mamy wszystkie składniki i zabieramy się do dzieła, mówię my bo zawsze mam ze sobą swojego małego kudłatego pomocnika, który bardzo uważnie się przygląda i spisuje w głowie dla Was wszystkie te przepisy!
Nie minęło nawet 20 minut a ja miałam gotowy pyszny obiad.
I wiecie co? Zanim wrócił do domu ja zdążyłam nawet przeczytać sobie na spokojnie jeszcze kilka stron. 




WEGAŃSKIE BOLOGNESE

Składniki:
  • paczka granulatu sojowego - 150g
  • butelka passaty pomidorowej - 500g
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 cebuli pokrojonej w kostkę
  • 4 pieczarki 
  • 3-4 łyżki sosu sojowego
  • 3 łyżki soku z kiszonej kapusty*(jeśli mamy mało kwaśną passatę)
  • 2 łyżki płatków drożdżowych
  • 1/2 łyżeczki papryki wędzonej
  • 1/2 łyżeczki chilli
  • pieprz do smaku 
  • 400g makaronu
+trochę oleju do smażenia
+jakaś zielenina do podania(ja użyłam rukoli i bazylii)
+płatki drożdżowe do podania


Sposób przygotowania: 
  1. Suchy granulat sojowy zalewamy ciepłą wodą i odstawiamy na 10 minut
  2. Wrzucamy makaron do wrzątku, żeby już się gotował!
  3. Na odrobinę rozgrzanego oleju wrzucamy cebulkę i podsmażamy na złoto 
  4. Do cebulki dodajemy jeszcze pieczarki, dusimy chwilkę aż wstępnie puszczą wodę,
  5. Granulat odcedzamy jeśli jakaś woda jeszcze została i wsypujemy na patelnię, po chwili dosypujemy jeszcze paprykę wędzoną, chilli, płatki drożdżowe i pieprz - kilka razy mieszamy
  6. Wlewamy passatę, sos sojowy, ewentualnie sok z kiszonej kapusty i wrzucamy ugotowany al dente makaron razem z czosnkiem - porządnie mieszmy, wyłączamy ogień, przykrywamy i zostawiamy na chwilkę samo ze sobą! 
Gotowe!

Podajemy posypane wegańskim parmezanem(ja tu dodaje jeszcze ciutkę wędzonej papryki) lub po prostu z płatkami drożdżowymi.
No i nie zapominamy o zielenince!



Smacznego!